Gdy wczoraj rozmawiałam z koleżankami, nauczycielkami MBSR o zbliżającym się terminie Zimowego Treningu Mindfulness zdałam sobie sprawę, że to już piąty raz, wart uczczenia. Na pewno chwilą releksji a może wpisem w Niecodzienniku. To mój autorski projekt, sama go wymyśliłam w potrzebie i bardzo się cieszę, że wciąż że działa. Znaczy – potrzeba nadal żywa.

Zadumałam się nad specyfiką tego trenigu, nad miejscami, gdzie był realizowany,  nad osobami, które w nim uczestniczyły dotychczas i uuuuups! Okazało się, że to nie piąta a już siódma edycja! Jak to jednak czas i pamięć wycinają hołubce!

Pierwsza edycja Trenigu odbyła się w 2010 roku. Teraz wydaje mi się, że dawno temu,  to była zupełnie inna epoka Mindfulness w  Polsce. Byłam wtedy jedyną nauczycielką MBSR w tym naszym sporym kraju i szukałam rozwiązań na pytania typu: „Jestem ze Śląska/Pomorza/Lubelszczyzny/Warmii  i bardzo mi zależy na udziale w kursie MBSR, co mogę zrobić? gdzie się mam zgłosić?”. Wiedziałam, że spotkania co tydzień nie są realne dla osób spoza Warszawy a i ja nie dojadę wszędzie, więc zaprojektowałam kurs warszawski, odbywający się w soboty, co 2 tygodnie. I to się okazało dobrą, skuteczną formułą. Z czasem ułożyły się cykliczne edycje – dwa razy w roku. Jedna zimą, jedna latem,

Teraz sytuacja w Polsce jest zupełnie inna – dzięki Studium Nauczycielskiemu MBSR POLIM, które mam zaszczyt prowadzić w wielu miastach są certyfiowani nauczyciele MBSR, którzy realizują regularnie kursy MBSR. Mimo to, wciąż znajdują się osoby, gotowe przyjeżdżać z przysłowiowego końca świata na mój trening. Jestem bardzo wdzięczna, że tak jest i że dzięki temu spotkałam wiele niezwykłych osób, które przyjeżdżały jak Polska długa i szeroka – z Gdańska, Będzina, Olsztyna, LUblina, Radomia, Łodzi, Krakowa, Zgorzelca a nawet ze Szczecina. Mam wrażenie, że do dziś mam w sercu tych wszystkich Zdecydowanych, którym się chciało dojeżdżać. Imponujący siłą prawdziwej motywacji, korzystający z czasu podróży jako czasu na lekturę, praktykę, pisanie dziennika, którzy może się nie wysypiali w soboty, ale świadomie wybierali inny sposób ładowania akumulatorów – poprzez praktykę mindfulness w grupie osób podobnych sobie, pod moim czujnym i czułym okiem.

Ale adres zamieszkania nie jest jedynym kryterium. Zajęcia w soboty wybierają też mieszkańcy Warszawy, którzy wolą sobie dać większą przestrzeń na spotkania, aby bez pośpiechu – wyspani i po śniadaniu spędzić w mindfulnessowych klimatach czas ze sobą – poznając coraz bardziej  siebie, swoje automatyzmy ale też potrzeby i ulubione strategie ich zaspokajania. Jak wszyscy Uczestnicy – poznają metody treningu umysłu, służące bardziej zrównoważonemu i kreatywnemu funkcjonowaniu i ćwiczą się w sztuce uważnego życia. Solidarnie ze mną dzielą odpowiedzialność za efekty treningu, bo od pierwszego spotkania słyszą ode mnie, że udział w kursie ma tylko wtedy sens, gdy codziennie, pomiędzy spotkaniami Adepci praktykują – realizują samodzielnie ćwiczenia przewidziane programem MBSR. Ja też ćwiczę, równolegle z grupą.

O tym, że to praktyka działa nie trzeba mnie przekonywać, ale zawsze się cieszę, gdy dowiaduję się o zmianach w życiu absolwentów Treningu, o tym, że są bardziej świadomi,  niezależni emocjonalnie, czują więcej energii. Są kreatywniejsi i bardziej szczęśliwi – sami ze sobą, w związkach, rodzinach, pracy… Niektórzy wracają jako uczestnicy innych programów – a to Programu Praktyki Formalnej,  a to Studium Nauczycielskiego MBSR, czasem przyłączają się do odosobnień. Porusza mnie to bardzo, potwierdza sens i wartość treningu.

Inne aktywności wynikające z prowadzenia Polskiego Instytutu Mindfulness sprawiają, że obecnie nie mogę sobie pozwolić na realizację „klasycznych” kursów MBSR – popołudniami dni powszednich. Dlatego tym bardziej świętuję, że kolejna siódma (! 🙂 edycja Trenigu Mindfulness rusza jeszcze w tym miesiącu, bo to dla mnie jedyna okazja realizowania genialnego programu MBSR, autorstwa Jona Kabat-Zinna.

Już czekam na spotkanie z tymi, którzy są gotowi zainwestować energię w trening mindfulness i zobaczyć co się stanie.