Lubię w sobie zdolność zanurzania się w doświadczenia ze świeżością serca i umysłem wolnym od porównań. Dzięki niej powtarzalne elementy mojej rzeczywistości są dla mnie  niewiadomą,  budzą zaciekawienie i ekscytację. Mnie to chroni przed rutyną a uczestnikom prowadzonych przeze mnie zajęć zapewnia szczególną jakość relacji.

Ostatnio obserwowałam to przy dwóch okazjach.

Na odosobnieniu, które prowadziłam kolejny raz w tym samym miejscu, według konceptu, który powstał kilka lat temu, pod tytułem „Zatrzymanie”. Dla mnie był to między innymi czas spotkań. Ze sobą – owszem, ale również z Osobami, które zaszczyciły mnie swoim zaufaniem podczas konsultacji osobistych. Niczego nie da się porównać do tych chwil, gdy spotykają się dwie osoby w procesie medytacji, gotowe się dzielić, tym co jest w nich prawdziwie żywe. Powstaje jakaś wspólna tajemnicza przestrzeń, w której światło uwagi pada na najbardziej zacienione zakamarki. I powoli klaruje się wszystko, w jakiś naturalny, swobodny sposób wyjawiają się wglądy a w ślad za nimi najtrafniejsze komentarze, decyzje i postanowienia. Jest do tego niezbędne nie tylko uwolnienie od stereotypów i automatyzmów, co pozwala czerpać ze wszystkich zasobów – intuicji, kreatywności, serdeczności, ale również otwartość i zaufanie. Obustronne.

Te Spotkania to taka operacja na dwóch otwartych sercach, urzeczywistnienie 4 szlachetnych postaw:  dobroci, współczucia, współradości i nierozróżniania, które pielęgnujemy w medytacji.

No i jeszcze jedno moje ważne spotkanie podczas tego odosobnienia. Też nie pierwsze, ale zawsze świeżo poruszające. Spotkanie z czasem, z jego subiektywnością, która podczas praktyki mindfulness objawia się na różne sposoby. Tym razem kaprys mojego umysłu odnośnie poczucia czasu sprawił, że całe zatrzymanie było dla mnie kompletnie pozaczasowe. Mogłabym z równą szczerością powiedzieć, że było bardzo krótkie. I bardzo długie. I znowu jestem tym zadziwiona… który to już raz…

Drugą okazją obserwowania mojego Umysłu Początkującego, czyli świeżynki we mnie było otwarcie zimowego Treningu Mindfulness. Ale o tym napiszę przy następnej okazji.