Czegoś mi zadał ten Jarmusch… Oglądając jego najnowszy film jak dziecko weszłam w rzeczywistość miasta Paterson.

Spotkałam i trochę nawet poznałam Patersona – poetę chwil codziennych. Zafascynował mnie.

Wracają do mnie poszczególne sceny, słowa wierszy, obrazy… Jakbym chciała jeszcze pobyć w jego towarzystwie…, jeszcze zaczerpnąć z jego uważnej obecności…

Pozornie jego dni upływają tak samo – pobudka, kawa, wędrówka do pracy, praca z krótką przerwą, powrót na obiad, chwila z żoną, spacer z psem do baru i powrót do domu po kilku piwach. Mogłoby się wydawać, że kierat… ale on nie odczuwa ani nudy, ani zniechęcenia. Dlaczego? Bo on ogląda świat, pracuje, rozmawia, kocha bez oczekiwań i porównań. Ma dar obserwacji bez ocen i wynikającą z niej naturalną niezależność emocjonalną od okoliczności zewnętrznych. Nie oceniając ludzi i zjawisk może być  po prostu obecny w tym,  co się dzieje. Ta pełna obecność chroni go przed nudą i rutyną. Daje mu szansę doświadczenia różnorodności każdej chwili, każdego spotkania… On wręcz nie może się nudzić, bo codziennie przydarzają się zjawiska spotkania, rozmowy, w których uczestniczy z zaciekawieniem i otwartością, obserwując je oczami, umysłem i sercem poety, który widzi w swoim mieście i otoczeniu niewyczerpane źródło poezji. Pisze wiersze w każdej wolnej chwili. A ma ich więcej niż inni, bo jest zrezygnował z telefonu i nie korzysta z internetu. Nie pozwala technologii okradać się z czasu. Niezwykła, pociągająca postać, naturalnie szczęśliwy człowiek. Mogłabym o nim godzinami…

A tymczasem ja niespodzianie zostałam poproszona o wypowiedź pisemną na temat Peterson a docenianie życia. Smaczku tej prośbie dodały wymagania co do objętości tekstu. Miałam do dyspozycji określona ilość znaków ze spacjami, czy może bez spacji, już sama nie wiem…

Ciekawie było pisać i co akapit się zatrzymywać, sprawdzając objętość tekstu. W miarę postępu pracy byłam zmuszona coraz częściej skracać wypowiedź i zwykle polegało to na odrzucaniu zbędnych słów. A zbędne okazywały się zazwyczaj przymiotniki. Śledząc je i usuwając zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam żadnego przymiotnika, który padł z ust Paterson i być może to właśnie tak mnie zachwyciło w nim zachwyciło.

Obserwacja bez ocen jest dla mnie równie trudna jak opis bez przymiotników. Ale pracuję nad tym…

A oto ten tekścik. Warto go było popełnić chocby dla tej inspiracji.

W filmie „Paterson”  Jima Jarmuscha pewien dyspozytor autobusów zapytany jak się ma, codziennie recytuje swoją listę bolączek.

Jakby zauważał  tylko to, co go jest dla niego trudne i nieprzyjemne. Nic innego.

Jak więc może doceniać swoje życie, czy w ogóle może być szczęśliwy?

Intrygujące  jest nastawienie  jego rozmówcy – głównego bohatera, bo reżyser nie ulega pokusie kontrastu pesymizm versus optymizm.

Przeciwnie, zapoznaje nas z człowiekiem, który też żyje zwyczajnie, pracuje w tej samej firmie, a jednak jest szczęśliwy. Dlaczego? Bo docenia każdą chwilę, jest obecny i uważny.

Paterson wymyka się wszelkim schematom . Nie jest hurra optymistą szukającym szczęścia  i zauważającym w  życiu tylko dobro i piękno przez  różowe okulary.  

Patrzy na świat z otwartością i zaciekawieniem. Raczej obserwuje to, co się wydarza niż ocenia czy to jest dobre czy złe, przyjemne czy nieprzyjemne.

Uwaga, jaką poświęca otoczeniu jest  wolna od oczekiwań i osądów.

Paterson jest poetą, zanurza się w  codzienności, zauważa  wydarzenia  i nadaje im znaczenie.

Także ludzi obdarza hojnie swoim czasem i akceptującą obecnością. Wybrał wolność od telefonu i Internetu, ma więc czas i możność  poświęcenia  swojemu rzeczywistemu życiu całej uwagi.

Dzięki temu może  się nim cieszyć, doceniać unikalność każdej chwili, niezależnie od tego, co przyniosła. I to go czyni szczęśliwym.

 


Warning: Parameter 1 to W3_Plugin_TotalCache::ob_callback() expected to be a reference, value given in /inspiro/wp-includes/functions.php on line 3653